Młody terapeuto !
Pamiętaj nie musisz być doskonały. Nie na każdą sytuację masz wpływ. Kiedy rozpoczynałam zajęcia terapii popełniłam kardynalny błąd. Za wszelką cenę próbowałam od razu uzyskać efekt. Na studiach naładowano w nas teorii o metodach, każdą z nich nazywaliśmy.... teorii o budowie....teorii o rozwoju....zapomniano tylko, że terapia to nie dokumenty i nie nazewnictwo. Zapomniano, że to praca z dzieckiem, które za nic na świecie nie daje się wtłoczyć w żadne ramy. Przyszła wtedy mama ze swoją mamą i swoją córką. Wszystkie trzy połączone były tak silnymi więziami, że dziewczynka nie wyobrażała sobie zrobić choćby kroku bez starszych. Była niesamodzielna, trzymała rękę mamy. Bez względu czy miałabym tańczyć, śpiewać, pracować z pacynką, misiem, wyciszeniem, wykrzyczeniem itp. nie robiła żadnej z potrzebnych wtedy rzeczy. Ani jej zabawić, ani rozmawiać, ani opowiadać, ani muzyka, ani cisza....NIC. Sfrustrowana po trzecim spotkaniu zaproponowałam mamie, że może przyszłaby następnym razem bez babci. I tu nastąpił ZONK bo bez babci ani wnuczka, ani córka nie funkcjonowały. I tyle. Po tej propozycji przestały przychodzić. Miałam żal do siebie, że nie pomogłam, że zrobiłam źle.
Młody terapeuto.... nie wszystko jest naszą winą. Przede wszystkim terapia to relacja i od niej zacznij. Postaraj się stworzyć poczucie bezpieczeństwa, spokój i zaopiekowanie. Niech Cię polubi i pozwoli Ci na zabawę ze sobą. Dopiero w drugiej kolejności zajmij się terapią. U jednego dziecka adaptacja zajmie godzinę u innego trzy tygodnie. I tyle.



Komentarze